poniedziałek, 26 sierpnia 2024

A Rychlik nie opuszcza Nawet i humor

 

A Rychlik nie opuszcza

Nawet i  dobry humor

To całkiem niedaleko

Ta Gmina Rychliki


A tam ongiś Wójt

Ze swoją Gminą

I ze swoją Pasieką

I szkoda słów

Gdy w Gminie

Huzia Józia na Wójta

To niezależnie od wszystkiego

Wójt ma choć

Swój miód

 

Do Właścicielki Ogrodu

Po kozę Halino

Po kozę co chyżo

I trawę podstrzyże

I papier zje

I jeszcze da mleko

Na lane kluseczki

A i na ser

I jeszcze za to

Grosza nie weźmie

 

Słowo o Tadeuszu

I był Ci Myśliwy

Gdy strzelił kielicha

To zaraz chwytał

Za sztucer swój

I gotów był nawet

Mierzyć przez okno

I nic tylko wszędzie

Chciał strzelać

Do dzika

A dzik stał za płotem

I cale Rychliki

Bawił chichotem

I tak to jest

W swoimi gminnym świecie

Gdy Myśliwy swój

I gdy dzik jest swój

I każdy w tym świecie

Ma to swoje

Szczególne miejsce

 

Pospolite ruszenie

I tu wszystkie kwiaty

Garną się do sztalugi

Maluj nas maluj

Miesiąc taki długi

Starczy i weny

I czasu i myśli


Starczy na płatki

I starczy na listki

I nawet czasu

Starczy na smukłe

Na smukłe nóżki łodyżki

 



Pustka



I tak przy tej 

Jednej drodze

Po tej jedynej drodze

Z Rychlik do Elbląga

Życie jakoś tam biegnie

Strasznie samotnie

Bywa że na tej drodze

Ani człowieka

Ani nawet

Złamanego szeląga

Żeby choć kiedykolwiek

Był tu jakiś korek

Choć jedyny raz

Choć na pokaz

Próżne oczekiwania

Ponad wątpliwości wszelkie

Jedyny korek w Gminie Rychliki

To tylko ten

W butelce

 



Do Haliny

I zaglądają do Ciebie


Wszystkie słoneczniki

Zaglądają przez okno

Z Ogrodu wprost

I zapraszają Ciebie

Na kawę do Van Gogha

A każdy słonecznik

Wypisz wymaluj

Toż to sam Van Gogh

 

Żebyś tak naprawdę

Sama to wiedziała

Co tak naprawdę

Ciebie trzyma w tych Rychlikach

Może ów Ogród

Może ów Dom

Może ta w każdej cząstce

Tak bardzo urokliwa Ziemia

Tyle co pod stopą

Niewielka piędź

Na dobrą sprawę

Wszędzie ją można

Zabrać ze sobą

A może trzymają  Ciebie

Tak mocno

Te ściany

Zawsze tak samo

W tej głębokiej sielskiej ciszy

Pytające dokąd

Dokąd kiedykolwiek

Rano wybierasz się dokądś

Bo one tu czekają

Zawsze czekają

Tylko na Ciebie

 

Rzecz o Tadeuszu

Zawsze do lasu

Wiodły Go wszystkie drogi

A kiedy z tego świata

Był Odszedł

Zostawił po sobie

W domu wszystkie rogi

Pisarz po sobie

Pozostawia dzieła

Myśliwy po sobie

Pozostawia trofea

A i wszyscy mówią

W tak krótkim życiu

Tyle zgromadzić można

Halinko prawdziwe cudeńka

Te Twoje poroża

 

Słoneczne upomnienie

 I co rusz

I Słoneczko

Do Ciebie

Dyskretnie zamruga


Z wiązką promieni tu

Gdzie Twoja Sztaluga

I przez okno czasem

Wpadnie do Ciebie

I Wiatr

Zajrzeć do Twoich Kart

Poruszy poprzewraca

Byś łatwiej w nich dostrzegła

Owe bezsporne piękno

Tego Rychlikowego  Świata

I tak niech Ciebie ogarnia

Trzymająca Ciebie

Coraz mocniej

W tych Twoich Rychlikach

Ta równie cudowna

Piękna Nostalgia



Ilustracje

Halina Zbróg

Stanisław Józef Zieliński

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

26. 08. 2024

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 4 czerwca 2023

Taki idol jaka głowa

 Taki idol jaka głowa

Tuskowy marsz

 I zrobili wszystko

By na kilka godzin

Zamienić Warszawę

Nasze Miasto  Dumne

Nasze Miasto Święte

W jedno rykowisko

 

Program opozycji

Prawo sznur

I Hochkultur

 

Pajace pajace

Pociągane za nitki

Pajace

To nie to samo

Co in peace


 

Taki idol jaka głowa

Wałęsa Wałęsa

W rozumowaniu zawsze

Waga strasznie ciężka

 

Do targowiczan 2023

Targowickie sługusy

Miejcie tyle odwagi


I raz na zawsze

Odpieprzcie się

Odpieprzcie się

Od Polski

I od Naszej Polskiej

Narodowej Flagi

 

Moskiewskie nawyki

I słowa te same

I nawyki

Targowickie stare

Łbem do samej ziemi

Walić przed rosyjskim carem

 Iść a iść

 

Iść po władzę

Całym tłumem

To nie to samo

Co iść po władzę

Iść po władzę

Z rozumem


 

Obiecanki cacanki

Zapytaj o program

Pełną wrzasku

Targowicę

Ta sama 

Odpowiedź zawsze

Szklane obietnice

 

Czas zarybić te nieużytki


Czas zarybić ten akwen

Choć trochę

Wpuścić do tego akwenu

Polskiego narybku


Zdrowych polskich propozycji

Inaczej opozycja opozycją

Prawdziwą Polską Opozycją

Nie stanie się nigdy

I zawsze tu będą

Te wzorce podłe proste


Do Berlina i Moskwy

Donosić na Polskę

 



Targowica 2023

Ulica i zagranica

Jedna Targowica

 

Do Andrzeja Seweryna

 I co Andrzeju Sewerynie

Tym razem

Zagrałeś rolę przy korycie

Aż obraziły się

Wszystkie świnie

Bo każda świnia

Ozdoba dworu

Ma w sobie zawsze

I poczucie swojej wartości

I poczucie wartości

Swojego honoru

 

Czerwony wrzask

Wszyscy drą ryja

Aż nie wiadomo

Która gęba czyja

 

Nawet
nie szelmy

I cała ich lojalność

Cały patriotyzm

Cała tożsamość

I cała niepodległość

Niezawodni w pluciu

Na Polskę

Z każdej strony świata

Na każdą odległość



Odpowiedź 

Rafałowi Trzaskowskiemu

Z jakimże zdziwieniem

Patrzy na nas cały świat

Jaką durną opozycję

Polska ma


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

4. 06. 2023

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

niedziela, 14 maja 2023

Może by tak Moje Panie Fraszki W swoją stronę co nieco

 

Może  by tak

Moje Panie Fraszki

W swoją stronę

Co nieco



I ja w swoim życiu

Przekoziołkowałem nie raz

 

Gdyby gdyby

 

Och ileż razy 
Poszedłbym
Na całość

Gdyby tak

Jak mi się nie chce

Gdyby tak  mi się chciało

 

Kiedy  życie kanikuła

 


I ci co poszli

Na wagary

Też czekają Panie

Na Twe hojne dary


 

Istota Rzeczy


Od wszystkich wieków

Iluż wciąż

Tak samo skrzeczy

O nic więcej ale

Li tylko o tę swoją

Istotę rzeczy

 

Ręce obie

 

Wszyscy mają

Takie same ręce

Tak samo obie


A jednak

Jedne grabią

Od siebie

A inne

Li tylko ku sobie

 

Burak i buraki

 

Ja tam nie taki

Jam wprawdzie

Nie burak

Ale też mam

Swoje buraki

 


Bilans bilansów

 

I ja w swoim życiu

Przekoziołkowałem nie raz

Pędząc na przełaj

Miast iść prostą drogą

Nie wiedząc dlaczego

Nie wiedząc nawet dokąd

 

W Czarnoleskiej Pasiece

 

Czy byłbym ze sobą

Zawsze w pełnej zgodzie

Gdyby nie Ty

Mój mocny

Czarnoleski Miodzie

 

Z Pieśni o spustoszeniu Podola

 

Na co czekać

Podole gore

A u Was znowu

Tylko chęci skore

 

Sama prawda

 

Powiem to dyskretnie

I nie są to do końca żarty

Każdy rodowy osioł

Jest strasznie uparty

I tak już od kołyski myślą

Że to wszystko jest zgodne

Z ich rodową tradycją

 

Matura matura

 

Żeby chociaż

Cień Pegaza

A tu nic

Li tylko sama

Tabula rasa

 

Nocne toasty

 


Najpierw duszkiem

Potem brzuszkiem

 




Lekcja anatomii

 

I nagle klasa cała

Sto procent uwagi

Studiowali mapę ciała

Uczciwie solidnie

Po same brzegi

 

Matura z języka polskiego

 


I nagle  na sali

Zaległo ciszą

Lalki  z Lalki

Maturę piszą

Aż oniemiał Wokulski

I już się nie ośmielił

Na wieczorne spotkanie

Pójść do swojej Izabelli

 

Paprocine wspomnienia

 

Mój Kwiatku Paproci

A któż Ciebie

Tak mocno ozłocił

W samym środku nocy

Dotykam Ciebie

Kwiatku Paproci

Ostrożnie niechcący

Taki rozogniony

I taki pulsujący

I nagle to głębokie westchnienie

Jakaż szkoda że 

To tylko wspomnienie

 



Ilustracje

Archiwum 

Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

14.05. 2023

 

 

 

A Rychlik nie opuszcza Nawet i humor

  A Rychlik nie opuszcza Nawet i  dobry humor To całkiem niedaleko Ta Gmina Rychliki A tam ongiś Wójt Ze swoją Gminą I ze swoją...