Może by tak
Moje Panie Fraszki
W swoją stronę
Co nieco
I ja w swoim życiu
Przekoziołkowałem nie raz
Gdyby gdyby
Gdyby tak
Jak mi się nie chce
Gdyby tak mi się
chciało
Kiedy życie
kanikuła
I ci co poszli
Na wagary
Też czekają Panie
Na Twe hojne dary
Istota Rzeczy
Iluż wciąż
Tak samo skrzeczy
O nic więcej ale
Li tylko o tę swoją
Istotę rzeczy
Ręce obie
Takie same ręce
Tak samo obie
A jednak
Jedne grabią
Od siebie
A inne
Li tylko ku sobie
Burak i buraki
Ja tam nie taki
Jam wprawdzie
Nie burak
Ale też mam
Swoje buraki
Bilans bilansów
I ja w swoim życiu
Przekoziołkowałem nie raz
Pędząc na przełaj
Miast iść prostą drogą
Nie wiedząc dlaczego
Nie wiedząc nawet dokąd
W Czarnoleskiej Pasiece
Czy byłbym ze sobą
Zawsze w pełnej zgodzie
Gdyby nie Ty
Mój mocny
Czarnoleski Miodzie
Z Pieśni o spustoszeniu Podola
Podole gore
A u Was znowu
Tylko chęci skore
Sama prawda
Powiem to dyskretnie
I nie są to do końca żarty
Każdy rodowy osioł
Jest strasznie uparty
I tak już od kołyski myślą
Że to wszystko jest zgodne
Z ich rodową tradycją
Żeby chociaż
Cień Pegaza
A tu nic
Li tylko sama
Tabula rasa
Nocne toasty
Najpierw duszkiem
Potem brzuszkiem
Lekcja anatomii
I nagle klasa cała
Sto procent uwagi
Studiowali mapę ciała
Uczciwie solidnie
Po same brzegi
Matura z języka polskiego
I nagle na sali
Zaległo ciszą
Lalki z Lalki
Maturę piszą
Aż oniemiał Wokulski
I już się nie ośmielił
Na wieczorne spotkanie
Pójść do swojej Izabelli
Paprocine wspomnienia
Mój Kwiatku Paproci
A któż Ciebie
Tak mocno ozłocił
W samym środku nocy
Dotykam Ciebie
Kwiatku Paproci
Ostrożnie niechcący
Taki rozogniony
I taki pulsujący
I nagle to głębokie westchnienie
Jakaż szkoda że
To tylko wspomnienie
Archiwum
Internetowe
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
14.05. 2023
















